Ostatnio mieliśmy arcyciekawą dyskusję odnośnie właśnie egoizmu. Zastanawialiśmy się również nad tym, czy egoizm i samolubstwo są tym samym. Doszliśmy do wniosku, że samolubstwo jest synonimem egocentryzmu, a zatem jednej z najczęstszych wad alkoholików - jest to również moja wada. Egoizm sam w sobie dobry nie jest, tym niemniej istnieje coś takiego jak „dobry egoizm”. Chodzi o dbanie o własny interes, nie za cenę interesu innych, nie za wszelką cenę.
O to chodzi przy zaleceniu z terapii, by zmienić towarzystwo. Pozbyć się z otoczenia tego, co przypomina o piciu i - być może - do picia ciągnie, namawia. Jest, jak to się na terapii nazywa, wyzwalaczem.
Na początku swojego trzeźwienia, rzeczywiście, zmieniłem towarzystwo, nie chodziłem do knajp, w których piłem. Kiedyś znalazłem w szafce kieliszek, który dostałem z butelką whisky. Potrzebowałem małego naczynia, właściwie… podstawki do jajek. Okazało się, że pasuje.
Nie bronię ludziom w moim otoczeniu pić alkohol - wychodzę, gdy zaczynają już być za bardzo pod wpływem. Nie przeszkadzają mi butelki alkoholu w sklepach, bo tak samo nie przeszkadzają mi butelki z lakierem do paznokci - nie używam ani jednego ani drugiego.
Kupuję też karmę dla kotów. Jej też nie jem.
Notkę można również obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze