Uwielbiałem udzielać rad. Tłumaczyć wszystkim wokół, jak powinni żyć, z kim, co robić, jak robić. Sam nie potrzebowałem rad, przecież wiedziałem najlepiej. Znałem się na wszystkim - przecież naczytałem się tylu ciekawych książek, tyle mam za sobą wiedzy, tylu poznanych bohaterów i antybohaterów.
W AA dzielimy się doświadczeniem, siłą i nadzieją. Opowiadam o tym, co przeżyłem, co stało lub stanie się w najbliższym czasie. Podczas mityngów czytamy zasady. Jedna z nich mówi, że nie udzielamy rad. Bardzo mnie razi, gdy potem słyszę od jednego czy drugiego uczestnika, że ktoś powinien to czy nie powinien tamtego. Jeszcze bardziej zaś wkurza mnie to, że prowadzący nie reaguje. Irytuje mnie nieprzestrzeganie zasad, które ustaliliśmy.
Jeden z moich znajomych ze Wspólnoty, ma wytatuowany na ramieniu napis: Uważaj, czego sobie życzysz.
Myślę sobie, że warto również pomyśleć o tym, co radzi się innym. Istnieje szansa, że mogą to zrobić.


Komentarze
Pokaż komentarze