Ostatnio, podczas rozmowy z kolegą, złamałem kilka swoich zasad. Jedną z nich jest nieudzielanie rad. I tak próbowałem jakiś czas, lecz on potrzebował ode mnie również kilku instrukcji opartych na moim doświadczeniu.
Opowiedziałeś moją historię, powiedział mi, gdy skończyłem opowiadać, zanim zdążył mi opowiedzieć szczegóły swojej zawiedzionej miłości.
Drugą zasadą, którą złamałem, jest ocenianie innych. Oceniłem wtedy, kilkanaście lat temu, dziewczynę z którą byłem. Oceniłem podobnie ostatnio i mam do siebie o to pretensje.
Nie jest tak, że nie oceniam - kłamałbym w żywe oczy. Każdy ocenia, a kto twierdzi inaczej, okłamuje siebie lub innych . Tym niemniej, swoje oceny pozostawiam dla siebie, potem konfrontuję to ze sobą i weryfikuję. Albo zapominam, po prostu, bo istnieje szansa, że ta konkretna ocena jest dla mnie nieważna.
Tym niemniej moja ocena jest dla mnie, nie dla innych. Tak jak moja ścieżka.
Notkę można obejrzeć również w formie materiału YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze