Bardzo dużym odkryciem dla mnie było zastąpienie słowa „muszę” przez słowo „chcę”. Lubię mawiać, że muszę tylko umrzeć, cała reszta jest bardziej lub mniej kwestią chęci lub niechęci.
Mam zawieźć teścia do lekarza w najbliższym czasie. Nie bardzo mam na to ochotę, nie lubię go, po prostu. Poprosiła mnie o to Żona. Osobiście uważam, że nie stałoby się nic, gdyby pojechał autobusem. Poprosił mnie, a nie jest człowiekiem, który używa często słowa „proszę”.
Powiedziałem, że wraca mój szef i potrzebuję z nim porozmawiać. Potrzebowałem tego czasu na przemyślenie sytuacji. Postanowiłem go zawieźć i to nie dlatego, że muszę. Gdybym naprawdę się uparł, naprawdę postawił, a miałem do tego prawo, pewnie bym nie pojechał.
Nauczyłem się nie upierać. Dodatkowo, pamiętam słowa Dekalogu Codzienności: Przez 12 godzin mogę zdobyć się na robienie rzeczy, które przerażałyby mnie, gdybym miał je robić całe życie.
Nie będę woził teścia przez całe życie. Ten jeden raz przeżyję. Będzie to też świetna lekcja pokory dla mnie.
Notkę notkę można obejrzeć również w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze