Nie lubię określenia „przyjaciel” w AA, choć kiedyś w zupełności się z nim zgadzałem. Dziś wiem, że we Wspólnocie nie wszyscy są nie tylko przyjaciółmi, ale nawet niekoniecznie są pozytywnie do mnie nastawieni.
Tym niemniej to z AA właśnie mam najlepszego Przyjaciela. Wiele rozmawiamy, wiele czasu spędziliśmy razem. Często dzwonimy do siebie, jeśli nie możemy się spotkać. Gramy razem w tenisa stołowego, dużo przy tym rozmawiając.
Najbliższą mi osobą jest jednak moja Żona. Poznaliśmy się kilkanaście lat temu. Przeszła ze mną przez mój upadek i wspiera mnie od momentu, gdy zdecydowałem się trzeźwieć. Jest moim najlepszym towarzyszem codzienności. Przynosi mi spokój, gdy się denerwuję i pomaga, gdy jest trudno.
A ja staram się oddawać to, co dobre,
Chętnie oddaję swój czas i uwagę. Zarówno Przyjacielowi, jak i Żonie. Są w tym wszystkim jeszcze Synowie, choć z bliskością jest różnie. To w końcu nastolatki.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze