Boję się bycia zamkniętym w swojej ciasnej, ale własnej bańce informacyjnej. W tym, co znam, lubię i widziałem.
Dlatego właśnie próbuję wychodzić poza swoją strefę komfortu, choć widzę, że z wiekiem czuję przed tym coraz większy opór. Tłumaczę sobie to tak, że nie mam teraz czasu do marnowania. Samo się nie zrobi, zatem ktoś musi. Mogę to być ja. Trzeba tylko zacząć.
Zauważyłem po sobie, że wielokrotnie w swoich zadaniach podejście do rozpoczęcia ich zajmowało najdłużej. Odwlekałem tę myśl, bo trzeba otworzyć komputer, znaleźć kurs, przypomnieć sobie…. Tylko dłużej odwlekając - dłużej sobie przypominam i na to już nic nie poradzę. A przecież uczenie się teraz, a uczenie się kiedyś to dwa różne podejścia do uczenia.
Pobudź mózg do pracy i ochroń go przed demencją!, wykrzyczał do mnie wczoraj tytuł na pierwszej stronie jednego z czasopism.
Nie kupiłem go, bo wiem, że to ja codziennie mam się zmuszać do wysiłku. Pijąc, zniszczyłem ileś połączeń neuronowych w moim mózgu. Mogę zbudować nowe i to tylko kwestia rozwoju. Wychodzenia poza strefę komfortu. Żeby dotknąć rzeczywistości.


Komentarze
Pokaż komentarze