Kiedyś na mityng przyszedł człowiek, skądinąd sympatyczny, który oznajmił, że on nie mówi, że się nie napije, bo ma nadzieję, że napije się jeszcze alkoholu w ostatni dzień swojego życia. A że nie wie, który to ostatni dzień, na wszelki wypadek nie pije.
Ha. Ha. Ha.
Dla trzeźwiejącego alkoholika dzień, w którym zaczyna znów pić jest ostatnim dniem jego życia. Dlatego ja nie wygaduję takich rzeczy.
Nie wyobrażam sobie też, co bym zrobił, gdybym wiedział, że umrę tego dnia o tej godzinie. Musiałbym z tym żyć i chciałbym żyć dalej tak samo dobrze, jak żyję do tej pory.
Nauczyłem się rozstawać. Rozstałem się z grupą terapeutyczną. Teraz pracuję w systemie projektowym, więc rozpoczynam nowe z wielką ekscytacją i czasem ze smutkiem, a czasem z radością je kończę. Zawsze jednak próbuję zakończyć je z klasą.
Nie martwię się tym, co będzie potem. Staram zajmować się tym, co nastąpi do tego czasu.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze