Ostatnio na mityngu pojawił się temat dojrzałości. Ja łączę ją z odpowiedzialnością. Myślę sobie, że stałem się dużo bardziej dojrzały od momentu, gdy staram się zachowywać odpowiedzialnie.
Piłem między innymi po to, żeby móc zrzucić różne niepowodzenia na to, że po pijanemu coś zrobiłem, a jakbym był trzeźwy…. I właśnie dlatego nie chciałem trzeźwieć, bo trzeba by było wziąć odpowiedzialność. A nie szukać wymówek.
Bardzo dumny byłem pewnego dnia, gdy pojechałem na mityng, a mój dziewięcioletni Syn miał mieć korepetycje. Zadzwonił do mnie korepetytor i powiada, że Syna na spotkaniu nie ma, a on nie ma do niego numeru. Zadzwoniłem ja. Okazało się, że Syn po prostu zapomniał o korepetycjach (choć wychodząc jeszcze mu o nich raz przypomniałem). Powiedziałem mu zatem, że ma się pojawić na spotkaniu jak najszybciej i sprawę załatwić. „Załatwić”, tak dokładnie to powiedziałem.
Korepetytor zadzwonił do mnie później. Wiesz, że on po prostu powiedział, że zapomniał i bardzo przeprasza? Nie ściemniał.
Bo ja staram się nie ściemniać - pomyślałem sobie. I byłem strasznie dumny, że mam takiego dojrzałego Syna. Mnie zajęło dłużej. Stanowczo dłużej.
Notkę można obejrzeć również w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze