Niestety, często mam tak, że wstaję rano i myślę, że to nie będzie dobry dzień. Szczególnie, gdy praca nie za bardzo mnie zachęca do pozytywnego myślenia.
Z natury jestem optymistą, mimo wszystko.
Myślę jednak, że nie chodzi o to, jakie mam podejście o poranku. Miłe złego początki, powiada polskie przysłowie i coś w nim jest. Wielokrotnie zdarzało mi się, że wstawałem rano cały zadowolony - z siebie i świata, a kończyłem dzień zmęczony, wkurzony i smutny. Wiele źle rozpoczętych dni kończyło się świetnym samopoczuciem.
Nieważne jak się zaczyna, a jak się kończy, powiedział kiedyś premier tego kraju. Ja myślę sobie, że ważne, oprócz tego, jest jeszcze w tym wszystkim, co po drodze. Mniej dla mnie ważne jest, czy jestem optymistycznie, czy defetystycznie nastawiony do życia o poranku. Ważne, że mam pogodę ducha. Takie podejście, które jestem w stanie sobie wyrobić, albo chociaż bardzo wspomóc. Mogę wyjść i się przewietrzyć się, gdy czuję przygniatający stres. Mogę zadzwonić do przyjaciela i poczuć jego wsparcie. Mogę poczytać jakiś inspirujący tekst.
Zawsze jest wyjście.


Komentarze
Pokaż komentarze