To, co się stanie, nie zależy ode mnie. Jak zareaguję na to, co się stało - to już ode mnie zależy.
Kiedyś uwielbiałem się taplać w swojej rozpaczy. Nurzać w poczuciu beznadziei. Cierpieć w ciemnościach.
A ciemności zawsze się bałem. Pamiętam jedną noc, gdy obudziłem się i spojrzałem w nogi łóżka. Było ciemno i nagle zauważyłem, że ciemność jest ciemniejsza w jednym miejscu. I poczułem, że jest zła.
Do dziś mam wrażenie, że diabeł wcale nie ma rogów i kosmatego ogonka. Zło, mam wrażenie, jest bezkształtne.
Dziś nie śpię sam. Dziś też nie wiem, czy mój widziany w nocy diabeł był diabłem, czy może moją wyobraźnią podkręconą alkoholem. I dziś nie zastanawiam się nad tym, czy to, co mi się przydarzyło jest dobre, czy złe. Nie mam na to wpływu.
Nie taplam się w rozpaczy. Nie nurzam w poczuciu beznadziei. Nie cierpię w ciemnościach. Zapalam światło.


Komentarze
Pokaż komentarze