Przestałem bawić się w Boga.
Owszem, miałem takie zapędy, by kontrolować każdy aspekt sytuacji, każdy element rzeczywistości. Co więcej - każdy element rzeczywistości wszystkich w moim otoczeniu.
Nie, nie miałem problemu w swojej opinii. Tłumaczyłem swoją paranoję troską o rodzinę. O bezpieczeństwo. Chorą zazdrość usprawiedliwiałem tym, że dobre danie musi być przyprawione.
Patrzę w przeszłość i widzę niezłego gnojka.
Zadufanego w sobie, żałosnego egoistę, skupionego na własnej przyjemności i za nic mające potrzeby, chęci, życia innych.
Myślę sobie, że chciałem kontroli, bo nie umiałem utrzymać na wodzy swoich chuci, bo piłem. Nie umiałem kontrolować swoich emocji, więc wybudowałem mur. Nie mogłem kontrolować swojego picia, więc piłem więcej, żeby zapomnieć.
Mój Syn omawia teraz w szkole Małego Księcia.
Dziś nie kontroluję. Jestem odpowiedzialny.
Notkę można również obejrzeć w formie filmy w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)