Gdy wyszedłem z ośrodka odwykowego, ciężko było mi się przyzwyczaić do „normalnego życia”, mimo że jeszcze nie wróciłem wtedy do pracy. W ośrodku wszystko było proste. Wstawałem o określonej porze i szedłem na śniadanie, które było przygotowane. Potem miałem planowanie dnia i pierwszą grupę terapeutyczną oraz wykład. Potem przerwa, obiad, który znów ktoś przygotował. Wykład, kolejna grupa terapeutyczna i kolacja, znów przygotowana przez kogoś.
Tutaj, po pierwsze musiałem przygotować wszystko sam. Pójść do sklepu, w którym również był alkohol. I żadnej terapii, żadnych porannych medytacji, jeśli sam sobie ich nie zorganizowałem.
Dotarło do mnie wtedy, że bardzo wiele zależy ode mnie. Gdy wchodzę do sklepu, ode mnie zależy, w którą stronę będę patrzeć, ode mnie zależy co kupię.
Ode mnie również zależy, jak rozpocznie się dzień i z jakim nastawieniem do niego podejdę. nie mam wpływu na to, co się stanie, ale mam wpływ na to, jak zareaguję.
Czy sam sobie coś zrobię, czy wybiorę pokój. I choć wciąż czasem się krzywdzę, lubię powiedzenie pana Jampolskiego.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze