Bardzo ciężko mi dbać o to, żeby codziennie się uczyć. Czytać coś, co wymaga ode mnie wysiłku i skupienia. Przede wszystkim dlatego, że wymyślam różne zajęcia, pomysły, czasem wyjeżdżam. Wracam z mityngu, na który lecę zaraz po pracy. Czasem dlatego, że po prostu mam ochotę odpocząć.
Tylko że tu nie chodzi o odpoczynek. Mój umysł domaga się nicnierobienia, nie odpoczynku. Ten daję mu podczas snu, o który dbam. Ma zatem czas, żeby odetchnąć, nie musieć się wysilać.
Odpoczynek to wytłumaczenie. Powód, żeby czegoś nie robić. Pójść na łatwiznę. Odpuścić sobie obowiązek, bo tak jest prościej.
Wiem, bo tak samo mam rano, gdy nie chce mi się wstać. Tak samo mam, gdy mam zabrać się do jakiegokolwiek zajęcia, którego nie lubię. Tak samo mam, gdy mam pójść w odwiedziny do kogoś, kogo nie lubię.
Ważne jest zmusić się, żeby zrobić kolejny krok. Istnieje szansa, że nie zrobię ostatniego. Mam tę satysfakcję, że próbowałem.


Komentarze
Pokaż komentarze