Czasem mam dokładnie tak, że wydaje mi się, że cierpienie nie ma końca. Świat wygląda, jakby miał się skończyć. Powtarzam sobie, że to minie, że to tylko przez jakiś czas i że nic nie trwa wiecznie.
Są takie momenty że to pomaga. I są też takie, że nie pomaga.
Wiem jednak, że jestem twórcą wszystkiego, co jest. Dodałem sobie karteczkę z afirmacjami od kolegi na jego rocznicy do ulubionych zdjęć. Czytam ją w takich sytuacjach, gdy nie pomaga. A potem jeszcze raz. I jeszcze raz. Nie pozwalam moim myślom uciekać ku temu, co właśnie mnie zraniło.
Właśnie - ku temu. Nie: od tego.
Dlatego pracuję nad afirmacjami, lub czytam Desideratę tak długo, aż przejdzie. Mam też w odwodzie Dekalog Codzienności, a tuż przed moim nosem jest tego wersja: Oaza Spokoju.
W ostateczności mam jeszcze listę w jednym z serwisów streamingowych, nazwałem ją ”Na humor”. To ważne, żebym pokonywał słaby nastrój. Cały świat wokół mnie od tego zależy.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie Youtube.


Komentarze
Pokaż komentarze