Czasami żartuję, że nie jestem typowym Polakiem. Jest taki żart kabaretu „Potem”. Jeden z występujących mówi: Zapytałbyś, jak się czuję, czy coś. Drugi zatem pyta: Jak się czujesz? Pierwszy odpowiada: Aaa, lepiej nie pytaj.
Ten przykład, niestety, ilustruje podejście bardzo wielu Polaków. Naszą narodową cechę i trochę sportu narodowego - narzekania. Na drożyznę (co nawet ma sens), na pracodawcę, że nieuczciwy, na pracownika, że leń i tak dalej. A przykłady można mnożyć właściwie w nieskończoność.
Nie lubię narzekać, nie lubię utyskiwania dla utyskiwania. Lubię słuchać, co mają do powiedzenia różni ludzie, zastanawiając się jednak, jak mogę poprawić ich sytuację. Czy jest coś, co mogę zrobić, żeby poczuli się lepiej, może bardziej, na przykład zaopiekowani.
Problem tkwi w tym, że oni częstokroć nie chcą pomocy. Nie chcą znaleźć rozwiązania. Nie interesuje ich polepszenie sytuacji.
Interesuje ich narzekanie. Taplanie się w swojej złości i uprzedzeniach.
Dlatego unikam potem takich ludzi. Mam więcej czasu, by skupić się na tych, którym można pomóc.


Komentarze
Pokaż komentarze