Czasem to rzeczywiście jest kwestia perspektywy. Chodzi mi o patrzenie na swoje czyny, efekty swoich działań czy po prostu umiejętności przez zły pryzmat. Lubię co prawda, o czym zresztą niedawno pisałem, mierzyć siły na zamiary, lecz to czasem prowadzi do przesady. Do przerysowania. Przeinaczenia rzeczywistości i postawienia wszystkiego w odwrotnym świetle.
Chciałbym być we wszystkim najlepszy. Nic w tym złego, że chcę osiągać sukcesy, lecz nie mogę od siebie oczekiwać, że w dzisiejszych, mocno ueksperconych czasach wąskiej specjalizacji - będę specjalistą od wszystkiego. Nie chodzi tylko o to, że wiedzy czy umiejętności jest za dużo. Chodzi o czas - kiedyś uczeń terminował u mistrza, aż został czeladnikiem, a w końcu szedł na swoje albo zastępował mistrza. Dziś nie ma tyle czasu, żeby się uczyć. Nie ma kiedy osiągnąć perfekcji, bo wszystko zmienia się w tempie zastraszającym.
Późno zrozumiałem też, że nie uczę się tylko podczas kursów, lekcji, webinarów. Uczę się również podczas samotnego śniadania, obiadu z Żoną czy rozmowy z Przyjacielem podczas gry w ping ponga. Wszystko zostaje i umiejętność wykorzystania w odpowiednim momencie łącząc kropki jest moją niewątpliwą zaletą.


Komentarze
Pokaż komentarze