Tam, gdzie pracuję, wiele jest osób z widocznie przerośniętym ego. Czasem kroczy przed nimi tak, że nie ma już miejsca w pokoju, zanim do niego wejdą, pewnie dlatego pracujemy w otwartych przestrzeniach i zdalnie, bo niektóre domy prawdopodobnie są w stanie pomieścić wielkość ich osobowości.
Nie jestem teraz złośliwy. Nie czepiam się. I bynajmniej nie jestem niesprawiedliwy.
Czy oceniam?
Dla mnie ocena jest czymś naturalnym i nie mam zamiaru się z tym wykłócać, tłumaczyć, że wygłaszam opinię czy jakkolwiek inaczej. Tak myślę i wiem o czym mówię, bo sam taki jestem. Miałem ego rozbuchane czasami jak piec hutniczy.
Tylko udaje mi się trzymać je w ryzach. Długo uczyłem się dostrzegać, że się rozpędza. Zauważać moment, w którym zaczyna.
A czasem moje ego przydaje mi się, żeby osiągnąć cel. Tym ciężej jest mi się potem zatrzymać.
Notkę można również obejrzeć w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze