Nie jestem, na szczęście, Mefistofelesem (swoją drogą to chyba ulubiony diabeł poetów i twórców wszelkiej maści). Ten, w Raju utraconym, zostaje zapytany o to, gdzie jest piekło. Piekło jest tam, gdzie ja jestem, odpowiada, zgodnie ze swoją prawdą Mefistofeles.
Jest to smutne, bo oznacza, że nie może on wyjść z piekła. Nie może go opuścić. Jest do niego przywiązany, z nim związany, w nim zakorzeniony. Sam jest dla siebie piekłem.
Albo tylko tak myśli.
Oczywiście tu, w tym miejscu rozmawiamy o ludziach i o sobie, zatem ja cieszę się, że nie jestem mitycznym Mefistofelesem i mam wybór. Mogłem przerwać swój szalony czas i przerwałem.
Gdy widzę pijanego lub kogoś potocznie określanego (swego czasu również przeze mnie) „menelem” myślę sobie, że to biedny człowiek. Jest mi go żal, szczególnie gdy to osoba bezdomna i mogę wspomóc ją, kupując na przykład ciepły obiad. Coś do jedzenia.
Noszę ze sobą zwykle kartki z adresem jednej z mojej ulubionych grup. Są tam też numery telefonów. Ją też czasem daję. I niekiedy dopisuję swój numer.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)