Unikam bólu, jak każdy zdrowy człowiek. Nie mam nic do masochistów, mówię o sobie. Tym niemniej, nie lubię czuć bólu. Kojarzy mi się nieprzyjemnie.
Z drugiej strony - jestem alkoholikiem. Mam skłonność do unikania rzeczy dla siebie nieprzyjemnych, odsuwania ich od siebie, usuwania na bok. Szukania dróg na skróty. Najlepiej jak najszybciej.
Jeszcze lepiej - jak najmniejszym wysiłkiem.
Swego czasu spędziłem długi czas w szpitalu. Miałem operację, potem drugą, mnóstwo czasu na różnego rodzaju środkach przeciwbólowych. Jedna z pielęgniarek nauczyła mnie, że nie ma sensu cierpieć bez sensu. Jeśli jest potrzebny środek przeciwbólowy, naprawdę nie ma potrzeby znoszenia go.
Jest jeszcze jedna strona tego wszystkiego. Taka, że gdy wspominam różne chwile swojego życia, przychodzą mi do głowy momenty, które kiedyś uznałem za bardzo nieprzyjemne. Za porażki. Za wstyd (bardziej obciach).
Dziś widzę, ile się z nich nauczyłem.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze