Mój Przyjaciel, z którym gramy w tenisa stołowego czasem powiada, że nigdy nie będziemy tak dobrzy, jakbyśmy byli, gdybyśmy grali od młodości pod okiem trenera. Pewnie tak, odpowiadam wtedy. Rzecz w tym, że gdy zaczynaliśmy około dwa lata temu on grał tylko backhandem, a teraz używa go przez około jedną trzecią naszej rozgrywki.
Przyjaciel używa więc forehandu przede wszystkiem dlatego, że gramy regularnie. Nasze spotkania odbywają się dwa lub trzy, a kiedyś nawet 4 razy w tygodniu.
Swoją drogą, byłem na treningu zapoznawczym i poznałem świetnego człowieka, który jest trenerem - profesjonalnie. Pokazał mi, jak mam trzymać rakietkę i jak powinienem trzymać rękę w stosunku do ciała. Przez pewien czas rzeczywiście tak to wszystko robiłem i rzeczywiście, jakoś tak ładniej wychodziły mi ścinki.
Nawet dziś jestem w stanie zauważyć to u innych grających, przy innych stołach. My gramy przy swoim i moje nieprofesjonalne trzymanie rakietki nawet mnie bawi.
Nie mam w planach profesjonalnego grania w tenisa. Wciąż jednak nie piję alkoholu i ten nawyk pielęgnuję.


Komentarze
Pokaż komentarze