Kiedyś wyróżnikiem mojego szczęścia (a może bardziej: spełnienia) były różne dobra materialne.
Na przykład chciałem mieć mieszkanie. Dziś mieszkanie mamy, ale myślimy o tym, żeby mieć dom. Albo taki, żeby go wyremontować i mieć fajne miejsce do mieszkania kiedyś.
Jeździłem starym golfem, zamarzyło mi się więc nowszy i lepszy samochód. Miałem na oku świetnego Mitrubishi Spacestar, prosto od mojego mechanika. Z mechanikiem współpracuję do dziś, auto mam również do dnia dzisiejszego, choć na co dzień jeżdżę zupełnie nowym Spacestarem. Już myślę, czy czasem nie przydałoby nam się jednak ciut większe.
Tak to działa. Nigdy nie uda się zaspokoić wszystkich potrzeb. Choć pewnie nie chodzi o potrzeby - raczej zachcianki. Zawsze będzie coś większe, ciekawsze, szybsze, bardziej wydajne.
Ostatnio widziałem na jednym z portali miniodkurzacz, taki na stolik. Pomyślałem, czy by mi się nie przydał i kupiłem. Dam go Przyjacielowi, który lubi takie gadżety.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie Youtube.


Komentarze
Pokaż komentarze