To bardzo dobre pytanie: co mam pod kontrolą?
Bardzo nie lubię słowa „muszę”. Wychodzę z założenia, że wszystko, a na pewno większość tego, co dzieje się w moim życiu jest w mniejszym lub większym stopniu wolicjonalna. Zależy ode mnie, od mojej chęci do zmian, od mojej potrzeby lub konieczności zaspokojenia czegoś. Jedyne co muszę, to umrzeć, powtarzam zawsze.
Mam w sobie ogromną gotowość do zmian - łącznie z przeprowadzką na drugi koniec Polski na przykład. Myślę, że również do innego kraju, a nawet na inny kontynent. Mam otwarty umysł i nie boję się ryzyka, jeśli to mieści się jeszcze w granicach rozsądku.
Jestem trzeźwiejącym alkoholikiem już czas jakiś i dlatego wiem, że to nie tylko ode mnie zależy. Mam rodzinę, Synkowie mają tu znajomych, a w ich wieku to jest właściwie wszystko. Żona ma już tutaj opinię, gdzieś tam trzeba by było ją wyrabiać.
Może kiedyś, myślę sobie. Oddałem kontrolę swojemu Bogu, Jakkolwiek Go Rozumiem. Wiem, że jestem częścią planu i nie rozumiem go. Nie muszę.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze