Zawsze chcemy czegoś większego, mocniejszego, szybszego, tak jesteśmy skonstruowani, my, ludzie. Endorfinki szaleją, gdy sprawiamy sobie przyjemność. A zawsze, jak mawiają, lepiej jest tam, gdzie nas nie ma. Zatem zawsze będzie czekać jakaś nowa, kolejna przyjemność, na którą ostrzymy sobie ząbki.
Dochodząc do jednego punktu, już widzę na horyzoncie następny.
Nie jestem inny i nie wiem, czy da się to nazwać szczęściem i czy tam można. Mówię o tym „wdzięczność”. To jest dobre określenie tego, co aktualnie czuję.
Jest mi dobrze i nie chcę tego zmieniać. Nie znaczy to, oczywiście, że każdego dnia wstaję zachwycony wszechświatem, a potem z radością w oczach pędzę do pracy, gdzie wita mnie nimfa i śpiewają skowronki. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale to właśnie jest życie.
Przestałem patrzeć na to jako problemy. Są to sprawy, które trzeba jakoś załatwić, trudności, które trafiają się w drodze - powiedział kiedyś kolega na mityngu.


Komentarze
Pokaż komentarze