Jest świetną umiejętnością znajdowanie punktów rzeczywistości, za które mogę być wdzięczny.
Właściwie to uczę się tego przez cały czas. Są takie momenty, że niekoniecznie mam na to nastrój. Nie zawsze mam chęć. Czasem nawet wydaje mi się, że życie jest jak przysłowiowy papier toaletowy.
W takich sytuacjach mam swoją grupę na WhatsApp, gdzie często dzielimy się na niej swoimi wdzięcznościami i wtedy zawsze zauważam, że wcale nie jest tak źle. A to, co uważałem za słabość, gorszy aspekt rzeczywistości, okazuje się moim zasobem.
W najgorszych chwilach mam jeszcze afirmacje. Lubię pozytywne sformułowania, jakoś wierzę w ich moc. Kojarzy mi się to trochę z magią, zaklinaniem i szamaństwem. Może transem, w który lekko pewnie wpadam.
W słowach jest moc. Dlatego czasem lubię zapisać sobie jakąś wdzięczność, którą chcę lepiej zapamiętać.


Komentarze
Pokaż komentarze