Ostatnio mam jakiś taki obniżony nastrój. Nie nazywam tego depresją, bo depresja to choroba. Poważna i do leczenia, jak każde inne schorzenie. Swego czasu sam się leczyłem, tylko mój nastrój był obniżony przez picie, więc jak przestałem, nie było sobie co podnosić nastroju, a jednak wydawało mi się, że świat jest mniej kolorowy. Kiedyś pomyślałem, że właściwie to wcześniej kieliszek, a wtedy tabletka, efekt ten sam. Poszedłem do pani doktor i zapytałem, jak to przerwać. Bo takich leków nie odstawia się z dnia na dzień.
Teraz, owszem, nie czuję się najlepiej psychicznie, aczkolwiek, przynajmniej się czuję.
Jednym z problemów współczesności jest to, że wszystkim wydaje się, iż dobry nastrój jest obowiązkowy. Smutek, mówienie o trudnych sprawach, nie wypada mówić. Nie wypada się tak zachowywać, bo świat powinien być uśmiechnięty i kolorowy.
Mój wewnętrzny świat nie jest bardzo kolorowy. Nie jest też szary i nudny. Lubię tam zaglądać i lubię przeglądać się w lustrze swojego wewnętrznego ja.
Wiem, że gorszy nastrój przejdzie.


Komentarze
Pokaż komentarze