Bardzo przejmowałem się zdaniem innym na mój temat. Co więcej - widziałem w ludziach wrogów, którzy nie ustają w knuciu swoich niecnych planów wobec mnie. Gdy chcieli zrobić coś, na czym mogłem zyskać, już szukałem drugiego dna - przecież byli fałszywi i na pewno coś knuli przeciwko mnie.
Jakby nie mieli nic lepszego do roboty.
Podobnie było z Krokiem Dziewiątym. Próbowałem zawzięcie zadośćuczynić swoje winy, te prawdziwe i te wymyślone, jak równiez te, których nie byłem winien. Wtedy poczuwałem się do bycia winnym w imieniu całego świata. Okazało się, że część osób, z którymi rozmawiałem, niekoniecznie pamiętała te wydarzenia, o których mówiłem. Czasem zupełnie inaczej je pamiętała. A czasem te wydarzenia były tak drobne, tak proste i tak dla nich nieważne, że w ogóle nie zwrócili na to uwagi.
Było im to obojętne. Przeszli nad tym do porządku dziennego. Po prostu nie było to na tyle potrzebne w ich życiach, żeby się tym przejęli.
To ważne dla mnie. Dla siebie jestem ważny i dlatego ważne, żebym ja siebie widział dobrze.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze