Są Święta Bożego Narodzenia. Gdy byłem dzieckiem, najważniejszym punktem programu były dla mnie prezenty, oczywiście. Rozumiem moich Synów, szczególnie młodszego.
Starszy zapytał mnie, co bym chciał znaleźć pod choinką. Zastanowiłem się chwilę. Właściwie wszystko mam, co mi potrzebne. Na ten moment nie potrzebuję czegoś konkretnego. Możesz coś zrobić dla mnie, powiedziałem. Przygotować jakiś prezent. Syn nie był zadowolony i to też rozumiem, właściwie. Prościej jest pójść do sklepu, kupić coś, nawet jeśli się chwilę go naszuka.
Dlatego bardzo lubię rocznice moich przyjaciół z AA, gdyż przygotowuję bransoletki przy takich okazjach. Każda z nich jest inna, każdą przygotowuję raz, choć mam pewne zasady ich przygotowywania.
Ale nie o tym chciałem. Chciałem o tym, że właściwie bardzo przyjemne jest dawanie.
W moim przypadku trudniej było nauczyć się przyjmować.


Komentarze
Pokaż komentarze