Coś w tym jest, że szkoła powoduje pewne zachowania. Byłem zawsze piątkowym uczniem, z plakietką wzorowego, bo jestem z tego pokolenia, które chodziło do podstawówki w mundurkach. Dałem się wytresować tak, że czwórka plus to słaba ocena, a pamiętajmy, że wtedy były oceny od 2 do 5.
Dlatego dziś mam problem, gdy okazuje się, że coś, co zrobiłem nie jest idealne. Nie dostaję najwyższej oceny.
Długo uczyłem się pozwalać sobie na to, żeby moje dzieło nie było idealne. Próbowałem sobie odpuszczać, tłumaczyć sobie, że mylić się jest rzeczą ludzką. Tłumaczyć sobie, że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.
To działa. Nauczyłem się, powoli, odpuszczać sobie, nie być najlepszym.
Tyle, że gdzieś tam, głęboko we mnie, wciąż jest wzorowy uczeń. I wciąż o sobie przypomina, trzymając w ręce lupę.
A przez lupę każdy błąd wygląda na błędzisko.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze