Oczywiście że tak. Zdarza mi się, wciąż osądzać.
Osądzanie jest wliczone w bycie człowiekiem, tak myślę. Taka jest moja opinia. Osądzamy, chcąc czy nie chcąc. Ot, choćby taka prosta sytuacja: widzę człowieka na ulicy i już mam jakąś opinię na jego temat. Widzę przecież, jak jest ubrany, w jaki sposób chodzi i jak się zachowuje.
Czy to wystarczy? Oczywiście, że wystarczy, żeby wydać jakąś opinię. Oczywiście, może ona być nieuczciwa. Oczywiście, może być wyssana z palca. Tak czy inaczej zaburzona. I, co więcej, jest to udowodnione naukowo zjawisko i nazywa się to efektem halo. Uczyłem się, jak go ignorować, bo swego czasu prowadziłem rozmowy kwalifikacyjne.
Nie oduczyłem się oceniać, ale nauczyłem się widzieć nieuczciwość lub brak podstaw tej oceny. Albo zaburzenie, które na to wpływa. Na przykład, gdy widzę kogoś, kto mnie bardzo irytuje, szukam w sobie tego samego, co irytuje mnie w tym człowieku. Najczęściej znajduję to w przeszłości, zwykle jest to coś, z czym się właśnie borykam albo już sobie poradziłem.
Wtedy bardzo się pilnuję, by nie czuć się lepszym. Aczkolwiek, bardzo lubię patrzeć na lokalnych pijaczków lub obserwować ludzi, którzy ukradkiem, jak myślą, wyrzucają dwusetkę do kosza.
Jestem wdzięczny mojemu Bogu Jakkolwiek Go Pojmuję, że już mam to za sobą.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze