Mam w swojej konstrukcji coś takiego, że zwracam uwagę na słowa innych. Szczególnie wtedy, gdy są to słowa negatywne, oceniające i personalne.
Nie lubię.
Nie znaczy to oczywiście, że mnie to spotyka mniej, choć kiedyś czytałem, że wystarczy się przeprogramować i myśleć pozytywnie, by spotykały mnie pozytywne rzeczy. Niestety, nie jest to takie proste.
Mam skłonność do łapania urazy, przyznaję. Mam tendencję do interpretowania różnych słów i zachowań, klasyfikując je jako przeciwko mnie. „Poczucie krzywdy doznanej” - tak to się fachowo nazywa.
Tylko że to mnie trzyma, często ci, którzy powiedzieli mi coś, w mojej opinii krzywdzącego czy obraźliwego, w ogóle o tym nie pamiętają. Dla nich nie miało to wielkiego, a właściwie często, w ogóle nie miało znaczenia.
Wystarczy ruszyć z miejsca. Poszukać czegoś pozytywnego w negatywnej sytuacji. Zobaczyć coś przyjemnego w nieprzyjemnym otoczeniu.
Powtarzam to sobie, z uporem. Tylko nie zawsze działa.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze