Wielozadaniowość jest mitem.
Kiedyś święcie w to wierzyłem, uważając, że robiąc kilka rzeczy naraz, przyspieszam pracę. Może rzeczywiście tak jest szybciej. Tyle że jest wydajniej. Zasady wszechświata są nieubłagane, prędkością płaci się za jakość, a zatem wydajność spada.
Dziś z tego powodu trudniej mi się skupić na zadaniu, które mam do wykonania. Jednym zadaniu, bo moje ciało i umysł wciąż pragną wielozadaniowości.
Tymczasem, mam wrażenie, że tak jest łatwiej. Gdy pojawia się coś, z czym sobie nie radzę, coś co jest nie tak - prościej jest odłożyć to na bok, a potem zastąpić czymś innym.
Smutek - radością. Słabość - siłą. I tak dalej.
Nie mam w sobie zbyt wiele nienawiści. Naprawdę nie wiem, co musiałoby się stać, żebym kogoś nienawidził. Dlatego, że wolę miłość.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze