Pracowałem kiedyś w dziale HR, prowadziłem i uczyłem również prowadzenia rozmowy rekrutacyjne. Podczas szkoleń uczono mnie wcześniej, żeby uważać na słówko „ale”.
Jest to o tyle ciekawe słówko, że zmienia znaczenie całego zdania. Coś jest dobre, ale nie do końca; zatem: nie jest dobre w ostatecznym rozrachunku. Chcę nie pić, ale mi nie wychodzi; zatem: piję dalej.
„Ale” powoduje, że druga część albo zaprzecza albo co najmniej dyskredytuje tę pierwszą część.
Szczególnie jest to ważne przy przeprosinach. Przepraszam, ale. Sugeruje to od razu szukanie powodu. Powoduje, że ważne słowo, jakim jest „przepraszam”, staje się nieważne, bo zostaje uszczuplone o to, co następuje później.
Wymówka. Szukanie sposobu na to, by wytłumaczyć jakoś swoją słabość., Albo wpadkę. Albo zły uczynek. Żałosne usprawiedliwianie przed sobą.
W takiej sytuacji lepiej stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie szczerze, że nie chcę przepraszać.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze