Rzecz jest w tym, że trzymamy kotwice. Rzeczy, wspomnienia, zdjęcia, i tym podobne, przypominające nam o czymś. Często to coś jest nieprzyjemne. Często bolesne. A jednak trzymamy to wspomnienie.
Biczujemy się nim.
To jeśli chodzi o coś, co zrobiliśmy, zawiniliśmy w jakiś sposób. Nawet jeśli dotyczy to tylko krzywdy domniemanej, takiej, którą wydaje się nam, że komuś wyrządziliśmy. I zadręczamy się, że ktoś czuje się źle przez nas.
Jest jeszcze druga, gorsza opcja. Gdy mamy poczucie krzywdy doznanej. I wspominamy jak ten czy ów zachował się w tej czy innej sytuacji. Rozpamiętujemy tę sytuację, zastanawiamy się, czy można było inaczej, co by było gdyby. I czujemy się źle przez kogoś, Coś w naszej przeszłości.
Tak miałem. Trzymałem się kurczowo krzywd wyrządzonych i otrzymanych. Dusiłem je w sobie. Miażdżyły moje poczucie własnej wartości.
Udało mi się odpuścić. Wybaczyłem im. Wybaczyłem sobie.
Tylko tyle i aż tyle.
A demony i tak czekają.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze