Gdy wróciłem z terapii i zacząłem pracować, wpadłem w wir zajęć nakręcany moim wydumanym poczuciem winy wobec firmy.
Pracowałem dłużej, niż powinienem. Siedziałem nad rzeczami, które wydawały mi się ważne, ale w szerszej perspektywie nie miały jakiegokolwiek znaczenia. Za dużo siedziałem.
Jechałem z Synkiem na trening i zostawiłem go tam, a potem wracałem do domu. Wykonałem jakiś manewr, nie pamiętam jaki dokładnie, ale na pewno niebezpieczny. Potem drugi. Czułem się jakbym był pijany, mimo że już wtedy nie piłem chyba rok. Oczywiście nie piłem alkoholu, ale nie jadłem wtedy nic od dłuższego czasu.
Przypomniałem sobie HALT, że nie powinienem być głodny, zły, samotny i zmęczony. W tamtym momencie byłem dokładnie taki. Od tamtej pory zawsze, w każdym miejscu, jak plecak, kurtka czy samochód mam coś do przegryzienia.
Nie zawsze mogę odpocząć.
Zawsze mogę nie być samotny.


Komentarze
Pokaż komentarze