Świat jest bardzo prosty, gdy wierzy się w spisek. Wszystko, co nie wychodzi, jest po prostu kwestią spisku. Tajnego, niebezpiecznego stowarzyszenia, które ma na celu jedynie psucie życia, świata, i wszystkiego innego nam. Mnie osobiście.
Pomijając już, jak wielką pychę trzeba mieć w sobie by myśleć, że iluś ludzi zaangażowało ileś środków tylko po to, by zniweczyć jakiś mój plan, najlepsze w tym są zwycięstwa. To pokonanie ICH, bezcenne.
Wiem, o czym mówię, bo wierzyłem w spisek. Wszystko było łatwiejsze niż przyznanie się do tego, że to ja. Umniejszanie porażek i powiększanie sukcesów po prostu wspierało moje picie.
Tylko świat wygląda inaczej. Świat toczy się dalej, życie płynie i wolę w tym uczestniczyć, niż pozwolić, by przepływało mi między palcami.
Już dość go przeciekło.


Komentarze
Pokaż komentarze