Lubię Przesłanie Pana Cogito, autorstwa Zbigniewa Herberta. Jest tam taka fraza: i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy / przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie. Nie żyłem w tamtych czasach. Nie donosiłem i nic nie wiem o tym, by moja rodzina donosiła. Podobnie, nigdy nie miałem wizyty milicji o poranku, rodzice trzymali się z dala od polityki.
Jednak zawsze to ja musiałem przepraszać.
Nie rozumiałem tego, czemu, bo w wielu przypadkach uważam, że miałem rację. Bo musiała być racja. I musiała być po czyjejś stronie. Najlepiej po mojej.
W małżeństwie nie chodzi o sprawiedliwość, kto miał rację, a kto jej nie miał, powiedział na naszym ślubie ksiądz. W małżeństwie chodzi o to, żeby było dobrze.
Z Żoną spędziliśmy już prawie dwadzieścia lat. Nie kłóciliśmy się, w rozumieniu rzucania do siebie przekleństw, ciskania talerzami czy czym innym. Mamy sprzeczki, mamy trudne tematy.
Pamiętamy wtedy o dzieciach z piaskownicy - one się poklócą, a chwilę potem wracają do zabawy, bo o sprawiedliwość, tylko dobrą zabawę.
Można przebaczyć, gdy nie szuka się winy.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze