Nie jest prosto nie osądzać innych. A ci, którzy twierdzą, że nie osądzają, albo tego nie widzą, albo kłamią.
Uczyłem się tego, przez jakiś czas prowadząc rozmowy rekrutacyjne. Myślałem, że umiem, a że było to w okresie picia - wiele mi się wydawało. Wiele byłem w stanie sobie również wmówić. Przekonać siebie o czymś.
Czasem mówi się w AA o „stanięciu w prawdzie”, co ja rozumiem jako „przyznaniu się do czegoś przed sobą”.
Wciąż zdarza mi się wydać osąd o kimś. Szczególnie, gdy szybko kogoś nie lubię. Nauczyłem się łapać ten moment, w którym staję się straszliwym sędzią, również dla siebie. I wtedy staram się sobie powiedzieć, że mogę być niesprawiedliwy.
Owszem, czasem to działa. Czasem jednakowoż, nie działa. Nauczyłem się przy tej okazji jeszcze jednej bardzo ważnej dla siebie rzeczy. I to jest chyba ważniejsze. Jestem tylko człowiekiem. Mam prawo się mylić. Mam prawo do słabości.
Byle nie za często.


Komentarze
Pokaż komentarze