Trzeźwiejąc, zauważyłem, że sprawia mi przyjemność sprawianie przyjemności innym. Niekoniecznie znaczy to koniec przyjemności dla siebie, choć chwilę zajęło mi zrozumienie tego.
Myliłem się też w innej kwestii. Myślałem, że przyjemności kosztują, bo teraz nawet za wstęp do parku trzeba czasem zapłacić. Rzeczywiście, niewiele jest darmowych atrakcji, ale okazuje się, że można zminimalizować koszta.
Bo właściwie nie chodzi o atrakcję, nie chodzi o to, żeby być tam razem. W tym miejscu, w tym czasie, w tym towarzystwie. Najdroższy tak naprawdę w życiu każdego człowieka jest czas. Tylko on się zawsze kończy i nie można go kupić w niektórych przypadkach.
Dlatego lubię małe gesty - uśmiech do kogoś, kogo mijam na ulicy, zapytanie kobiety, która siedzi na schodach, czy wszystko w porządku. Otwarcie drzwi koledze z pracy.
Godziny tworzą dni, a te tworzą miesiące i po pewnym czasie łapiesz się na myśli, że już minęło kilka lat. Tak samo z małymi, dobrymi uczynkami. Robisz jeden dziennie i nagle okazuje się, że wiele osób cię ceni.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze