Myślę sobie, że strasznie smutne życie mają ci, którzy po prostu tułają się w ciągu dnia, ani zadowoleni, ani smutni. Ani szczęśliwi, alni nieszczęśliwi. Nie ma tam emocji.
Co więcej, chciałem kiedyś dążyć do tego właśnie stanu. Chciałem być spokojny, chciałem, żeby nic mnie nie denerwowało, ani żebym za bardzo zadowolony z życia nie chodził. Znów, dziwne poczucie rodem z AA. Na początku mityngu pada, a przynajmniej powinno paść pytanie, czy ktoś przyszedł ze smutkiem lub radością, które mogą zagrozić jego lub jej trzeźwości. Tego zagrożenia nie słyszałem.
Prawda jest taka, że nic nie trwa wiecznie. Szczęście jest ulotne, jest chwilą, w której wybucha, a potem…. Tak naprawdę chodzi o wyrzut jakichś hormonów. Gdy ich poziom spada, czujemy się gorzej. Dlatego dążymy do tego, żeby poziom trwał. Gdy spadnie, czujemy się nie w porządku, bo już nie ma tego świetnego stanu - gdy jest przyjemnie.
A to, że nie jest przyjemnie, nie znaczy zawsze, że jest nieprzyjemnie.
Notkę można obejrzeć również obejrzeć w formie materiału https://youtu.be/1H37fqsfhzona YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze