Nie mam domu. Bardzo chciałbym, lecz mieszkamy w mieszkaniu, w bloku. Czasem jest to dom, a czasem nie.
Wielka jest potęga homonimów (są to wyrazy które wyglądają, lub brzmią tak samo, ale znaczą różne rzeczy, na przykład wyraz: „zamek”), szczególnie w rękach poety, wielkiego jak Goethe. W angielskim ten zabieg nie byłby tak prosty i pewnie w niemieckim nie było to proste, u nas udało się homonimem. „Pokój” oznacza „zamkniętą, zwykle czterema ścianami przestrzeń”, ale również „stan ducha, w którym odczuwany jest spokój”.
Też pewnie macie wrażenie, że unikam odpowiedzi. Tak dzieje się ze mną w momencie, gdy próbuję czegoś uniknąć, odwlekam wtedy odpowiedź. Dotarcie do sedna.
A to jest takie, że różnie czuję się u siebie w mieszkaniu. Czasem bardzo jak w domu, a czasem mam ogromną potrzebę bycia gdzie indziej. Tak było na przykład kilka dni temu - pokłóciłem się z Synem i czułem się bardzo źle następnego dnia. Potrzebowałem oderwania, co zrobiłem, jadąc do biura, choć zwykle pracuję w domu.
Potrzebowałem tego. Czasem trzeba się stęsknić. Albo zobaczyć pustkę po kimś, żeby docenić, ile miejsca sobą wypełnia.


Komentarze
Pokaż komentarze