Czasem udaje mi się patrzeć na życie bez strachu. Dziej się tak, gdy czuję się zsynchronizowany z moją Siłą Wyższą w pełni. Mój Bóg, Jakkolwiek Go Rozumiem, jest bardzo podobny w koncepcji do Mocy, tak, tej z Gwiezdnych Wojen. Jest wszędzie, jest wszystkim i przenika wszystko. Być może zabrzmi to dziwnie, ale czuję wtedy coś, co nazwałbym „harmoonią z wszechświatem”. Lubię mówić o swoim Bogu Jakkolwiek Go Rozumiem, nazywać Go Wielką Zasadą Wszechświata.
Niestety, nie dzieje się tak cały czas, dlatego czuję strach. Mam do tego prawo, jestem człowiekiem i przestałem mieć aspiracje do tego, żeby być idealnym. Mój świat też nie jest idealny.
Strach sam w sobie nie jest zły, jak ból. Ostrzega, że coś może się stać, informuje mnie, że zadanie jest trudne, lecz może być również nieracjonalny. To jest dla mnie najtrudniejsza część okiełznania strachu.
Gorszy jest lęk. Nieuzasadniona obawa, przeczucie, że stanie się coś przerażająco złego, strasznego, okropnego.
Wtedy staram się siebie dyscyplinować, tłumacząc sobie, że Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję ma przecież Plan. To jest właśnie Wielka Zasada Wszechświata.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze