Patrząc wstecz, muszę przyznać, że większość dorosłego życia piłem. Oczywiście, jako że nie jestem już najmłodszy, poznałem wiele osób. Co więcej, z niektórymi utrzymuję kontakt do dziś.
Czasem zastanawiam się, dlaczego akurat tak się stało. Wydaje mi się, że to nie jest proste, bo nie jestem w stanie łatwo znaleźć jakiegoś wzorca. Wśród znajomych znajdują się bowiem: kolega z klasy z podstawówki, koleżanka ze studiów, kolega z którym piłem.
Nie wiem, czy nazwałbym któreś z nich przyjacielem, nie jestem fanem nadużywania tego słowa i na Facebooku wciąż mam znajomych. Tak samo miałem ich na, zapomnianej dziś, „Naszej klasie”.
Choć nie wiem, co to jest, bezbłędnie widzę, które z moich relacji nie są mi potrzebne, a nawet szkodliwe dla mnie. Dlatego ograniczam je do minimum. Nie ma co się męczyć, nie ma co przejmować.
Czasem przeszłość trzeba zostawić za sobą.
Notkę można obejrzeć również na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze