Mam tę cechę, że się łatwo przystosowuję do nowej sytuacji. Chwilę co prawda, zajmuje mi poczucie się komfortowo, aczkolwiek gdy już rozpoznam teren - idzie łatwo. Umiem coś, co nazywa się rozpoznawaniem wzorców, łatwo identyfikuję powtarzalności, chwytam kolejność czynności i ułatwiam sobie życie, automatyzując zadania.
Daj temu płynąć - powiedział mi kiedyś kolega, który miał dużo większe doświadczenie. - Twoje nerwy nie są tego warte.
Myślę sobie, że jest w tym wiele racji, aczkolwiek spowodowało to co innego. Zacząłem płynąć z prądem, jak mnie woda niosła. Zacząłem robić jak inni, zatracając trochę to, co potrafię i swoją wyrazistość.
A potem zacząłem czytać Bhagavad Gitę i, choć wciąż jej nie przeczytałem, czuję w sobie zmianę. Prowokuje mnie ona do myślenia i do nowych postaw.
Kiedyś na mityngu powiedziałem, że czuję się jak kamień, który znajduje się pośrodku rzeki i który opływa woda. Stały, a jednak w zgodzie z otoczeniem. Cieszę się, gdy mam ten stan.
Notkę można obejrzeć również w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze