Swego czasu trenowałem karate tradycyjne. Nasze treningi można było podzielić na kilka rodzajów: doskonalące technikę, siłowe i kondycyjne, choć często w trakcie jednego pojawiało się kilka elementów.
Nasz sensei zwykł w trakcie pytać, czy ktoś jest zmęczony i może ma ochotę odpocząć. Podczas robienia pompek ślizgaliśmy się na swoim pocie i krwi (bo robiliśmy je na kostkach dłoni, jednocześnie wzmacniając powierzchnię uderzeniową senpai). A jednak nikt nigdy nie usiadł na ławce. Pamiętam momenty kiedy wchodziłem po schodach tyłem, bo tak bolały mnie łydki. Mama pytała mnie, po co mi to, a jednak nie protestowała. A ja nie wierzyłem, że byłem w stanie zrobić 400 pompek.
Jestem jej za to wdzięczny, bo nauczyłem się tam twardego dążenia do celu. Nauczyłem się czegoś dużo bardziej ważnego: że moje ograniczenia są tylko w mojej głowie. Jeśli mam grupę, która mnie wspiera, jeśli nie mam siły na kolejny krok (lub pompkę), jeśli grupa to zrobi, istnieje szansa, że ja również dam radę.
Na tym polega moc Wspólnoty AA. Czy dowolnej innej wspólnoty pracującej na Programie Dwunastu Kroków.
Do pracy z Programem nie ma innej drogi, niż wyjście poza strefę komfortu.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze