Ostatnio zdarzyło mi się zapalenie mięśnia. Albo coś podobnego, co stało się z moim mięśniem najszerszym grzbietu. To rzeczywiście największy mięsień w ludzkim ciele. Co ważniejsze, bierze on udział w bardzo wielu ruchach - pochylaniu, odchylaniu ręki, opieraniu się na niej i tak dalej.
Efektem tego było, że właściwie nie mogłem wykonać większości czynności, które robię codziennie. Podnieść się z fotela. Położyć do łóżka. Naładować telefon w ładowarce koło łóżka. Napić się w nocy z butelki, którą trzymam obok, na wypadek gdyby zaschło mi w gardle. Obrócić się na jeden lub drugi bok. Nawet odwrócić głowy, żeby obejrzeć z Żoną odcinek serialu przed snem.
Potrzebowałem tej lekcji. Dostałem leki, Żona posmarowała mnie maścią i poczułem ogromną wdzięczność za to wszystko. Za to, że mogę codziennie wstać z łóżka bez bólu. Że mogę podnieść jakiś przedmiot. Usiąść w fotelu bez strachu, że będę potrzebować pomocy, żeby wstać.
Zauważam, że jest wiele więcej momentów, elementów, jakkolwiek to zwał, za które powinienem być wdzięczny. Zauważam ich naprawdę coraz więcej.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze