Czasem zdarza mi się spędzać tak wiele czasu na przygotowaniach, że nie wystarcza go na zrobienie tego, co czego się przygotowywałem.
Na przykład, czasem piszę różne rzecz, poza notkami na blogu. Czasem są to teksty informacyjne, czasem eseje, a czasem po prostu opowiadania. Szczególnie te ostatnie sprawiają mi trudność, bo czasem tak długo siedzę i wymyślam, co powinno się stać, że ostatecznie mam za dużo możliwości i nie mogę się na żadną zdecydować.
Najgorsze jest, jak sobie bardzo skrupulatnie zapiszę sobie, co ma się wydarzyć. Czasem tak dokładnie, że już nie chce mi się tego opisywać.
Lubię mieć plan, jednak zauważyłem, że gdy siadam do pisania, bardzo łatwo idzie mi wymyślanie kolejnych elementów, scen, komplikacji, pomysłów.
Aż przychodzi ten moment, kiedy nie jestem czegoś pewien. I zaczynam szukać, sprawdzać, układać, sprawdzać to, co właśnie było sprawdzeniem. Wyszukuję najlepsze źródło. I znów - nie piszę, tylko skupiam się na szczegółach.
Dzięk Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, za sztuczną inteligencję, którą zaprzęgam do tego zadania. To skraca niepotrzebne rozproszenie, a ja mogę skupić się na swojej kreatywności. A czasem nawet kazać jej wymyślić coś nudnego i powtarzalnego.


Komentarze
Pokaż komentarze