C
iężko jest zdefiniować normalność. Szczególnie jest do trudne dla mnie, kiedy mówię o relacjach międzyludzkich.
Uczę się rozpoznawać swoje emocje i uczucia. Podczas odwyku dowiedziałem się, że mam uczucia, a te można nazywać. Co więcej, są zgrupowane według pewnego klucza. Nauczyłem się powoli, że nie ma takiego uczucia jak „dobrze”, czy „niekomfortowo”.
Powiedzmy, że udało mi się w miarę, jak to mówi młodzież „ogarnąć temat” swoich emocji. Z relacjami mam wciąż trudność, bo bardzo trudno mi wyczuć emocje drugiej strony. Prawdziwe intencje, dlatego częstokroć odbieram zupełnie inaczej daną sytuację. Mam na przykład trudniść z wyczuwaniem sarkazmu. Może to jakiś problem z dzieciństwa, może coś innego.
Dla mnie zatem „wracanie do normalności” w kwestii relacji to raczej „uświadamianie sobie jak to działa”, niż „przywracanie czegoś, co było w stanie A, a znalazło się w stanie B, z powrotem do stanu A”. Tak przy okazji - to niemożliwe. Nie da się wrócić do tego, co już było. To tylko się takie wydaje. Jest w innym czasie i innym miejscu. Może niewidocznie na pierwszy rzut oka, ale zmienione.
Notkę można znaleźć również w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze