Syn wymyślił, chcąc dorobić, że może przecież grać w reklamach czy innych filmach jako statysta. Poszliśmy na casting do agencji, wypełniliśmy papierki, zrobiliśmy zdjęcia. Ostatnio przyszła oferta.
Młody miał nagrać filmik, który będzie podobny do sceny z przyszłej reklamy. Oczywiście było mnóstwo narzekania, kombinowania. Nastolatek.
Przypomniałem sobie, że w jego wieku miałem podobnie. Każde wyjście z mojej strefy komfortu (a ta była w książkach, intelektualnych dyskusjach i tym podobnych) wiązało się z przerażeniem, jak wypadnę, co zrobię, jak sobie nie poradzę, bo przecież na pewno sobie nie poradzę.
Dziś już nawet nie jestem w stanie przywołać jakichś sytuacji konkretnych z tamtego czasu, a z aktualnego jeszcze przyjdzie moment - na pewno jeszcze o strachu będę pisać. A potem odkryłem alkohol i nagle okazało się, że po nim jestem odważny, zaczyna mi się przy dziewczynach robić „gadane” - ideał wręcz.
Dziś nie potrzebuję - umiem wyjść do ludzi, wystąpić przed nimi i opowiedzieć, co jest potrzebne. Jak powiedział mój szef: Poproś gościa, żeby chwilę zajął, bo wypadł kawałek programu, to będzie gadał godzinę bez przygotowania.
Owszem, wciąż się boję. Rozpoznaję swój strach. Słucham, co za nim stoi i rozbrajam go. I boję się trochę mniej.
Notkę można obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze