Ludzie boją się tego, czego nie znają. To normalne, nazywa się obawą przed zmianą. Ja też nie lubię tego uczucia, gdy jadę w nowe miejsce i nie wiem, czego się spodziewać.
Problem leży, wciąż, w chęci kontrolowania sytuacji w aspektach, które nie są możliwe. Wspieram się modlitwą, szczególnie teraz, gdy zacząłem się marzec, a, wraz z nim, omawianie na mityngach Kroku Trzeciego: Podjęliśmy decyzję, aby powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
Modlitwa, której uczy się podczas tego Kroku brzmi: Boże, ofiaruję Ci siebie, / abym mógł budować i czynić z Twoją pomocą. / Uwolnij mnie od kajdan samego siebie, / abym mógł lepiej wypełniać Twoją wolę. / Oddal ode mnie trudności, / aby zwycięstwo nad nimi było świadectwem / Twojej mocy, Twojej miłości i Twojego sposobu na życie. / Oby moje działanie było zawsze zgodne z Twoją wolą." Powtarzam sobie ją w momencie, gdy zdarza mi się po prostu kogoś osądzić, widząc kogoś, na przykład, tylko na ulicy myślę o nim: „ale świr”. Potem napominam siebie, że przecież nie wiem o tym człowieku nic. Nawet gdybym wiedział, kto daje mi prawo do tego, żebym oceniał?
Wciąż mi się zdarza. Dobrze choć, że to zauważam.


Komentarze
Pokaż komentarze