Ja to lubię mieć problemy, powiedział ostatnio na mityngu jeden alkoholik. - Dzięki temu, że są, wiem że żyję, mam co rozwiązywać i nie mam czasu rozczulać się nad sobą.
Szczególnie przemówił do mnie fragment o rozczulaniu się nad sobą. Pomyślałem, że do wszystkiego można podejść na co najmniej dwa sposoby. Na przykład do bólu można podejść tak, że jest źródłem cierpienia i narzekać że jest. Rozpływać się w poczuciu krzywdy doznanej i przeklinać wszystko wokół, że właśnie mnie to spotyka. Można też inaczej: po prostu pójść po środek przeciwbólowy i pocierpieć przez okres, w którym się uwolni i zacznie działać. A już po pozbyciu się bólu zastanowić się na spokojnie, czy czasem nie wynika z czegoś większego, czy nie powtarza się i czy nie warto by było pójść do lekarza i sprawdzić przyczynę.
Źle mi się myśli pod wpływem emocji, źle się dzieje, gdy nie mam jasnego oglądu sytuacji. Wtedy nie przemawiam ja, przemawiają moje emocje. Za moją decyzją nie stoję ja, tylko żal, który pod wpływem chwili mam do kogoś lub czegoś.
Nie chodzi o chłodną kalkulację. Chodzi o to, by zobaczyć, że diament jest taki piękny, bo się go ściera. Trochę jak z bólem.


Komentarze
Pokaż komentarze